|
|
OD Z.
2011-06-26
|
Ten wiersz znalazłem w komentarzach, wiem, że jest od Z., tylko on go zna i pamięta...
Blaise Cendrars
JESTEŚ PIĘKNIEJSZA NIŻ ZIEMIA I MORZE
Kiedy się kocha trzeba odjechać
Rzuć swoją żonę rzuć swoje dziecko
Rzuć przyjaciela rzuć przyjaciółkę
Porzuć kochankę porzuć kochanka
Kiedy się kocha trzeba odjechać
Świat pełen jest Murzynów i Murzynek
Kobiet mężczyzn mężczyzn kobiet
Spójrz na te piękne sklepy
Na tego dorożkarza tego mężczyznę
Na tę kobietę tego dorożkarza
I wszystkie piękne towary do sprzedania
Jest powietrze jest wiatr
Góry woda niebo ziemia
Dzieci zwierzęta
Rośliny i węgiel ziemny
Naucz się sprzedawać kupować odprzedawać
Naucz się dawać brać i dawać
Kiedy się kocha musi się umieć
Śpiewać biegać jeść gwizdać
I trzeba nauczyć się pracować
Kiedy się kocha trzeba odjechać
Nie popłakuj gdy się uśmiechasz
Nic kryj się wśród dwojga piersi
Odetchnij ruszaj wyjedź odejdź
Kąpię się i patrzę
Widzę znajome usta
Rękę nogę oko
Kąpię się i patrzę
Jest jeszcze z nami cały świat
Życie pełne zdumiewających rzeczy
Wychodzę z apteki
Zszedłem prosto z wagi
Ważę moje 80 kilo
Kocham cię
(przełożyła Julia Hartwig)

|
|
Komentarzy:
4
|
|
CZEBUTYKIN BY ZAPISAL...
2011-06-04
|
Nastolatek sprzedał nerkę, by kupić I-pada.
Joanna Szczepkowska znow wywolala awanturę.
Ogórki trują - śmiertelnie!
Dzisiejszy Czebutykin, z gazetą w necie i bez nożyczek w ręku, miałby co robić, przeklejając sobie do pliku takie informacje.
Ale ja już nie robię internetowej prasówki, bo nie da się jej oddzielić od komentarzy czytelników. Nie chcę ugrzęznąć w tym szambie. Pod wiadomością o Szczepkowskiej mnóstwo wpisów w rodzaju: czy to ta pani, która w zeszłym roku pokazała na scenie obwisłe pośladki? Bardzo zabawne...
Z wiekiem chcę już tylko oglądać świat od tej lepszej strony, świadomość gorszej mam od dawna.
Kalina i Krystyna podglądają właśnie pewnego pana, który okaże się nie tym panem, przyłapanym przez żonę na schadzce z inną panią. Podejrzę go razem z nimi zamiast czytać, że ktoś jest kretynem, idiotką i w ogóle jednym wielkim obwisłym pośladkiem.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
CZYTAJĄC CANETTIEGO
2011-05-14
|
Zapewne niejeden raz podczas lektury natknęliście się na coś, co uznaliście od razu za wykradzione z waszego środka, coś, co was nęka, a czego lepiej nie umielibyście wyrazić. Znalazłem ostatnio jedno ze swych "coś" u Eliasa Canettiego, w "Ocalonym języku".
Człowiek sądzi, że otwiera się dla świata, a płaci za to ślepotą wobec spraw bliskich. Niepojęte jest zarozumialstwo, z którym decydujemy o tym, co nas obchodzi, a co nie. Wszystkie linie doświadczenia są przypisane człowiekowi bez jego wiedzy. To, czego bez liter nie można byłoby pojąć, pozostaje niewidoczne, a wilczy apetyt, zwany żądzą wiedzy, nie zauważa, co mu ucieka.

(Jan Zrzavy, Melancholia)
|
|
Komentarzy:
1
|
|
SPOTKANIE W CENTRAL PARKU
2011-05-01
|
Killing Me Softly With His Song... Czy jest ktoś, kto nie zna tej piosenki? Młodsi poznali ją dzieki grupie The Fugues, ale "Killing." to oczywiście ROBERTA. Jej ballady, moje dorastanie... Była jedną z moich królowych!
Są lata 90te ubiegłego stulecia (ale brzmi!). Przechadzamy się z Z. po nowojorskim Central Parku. Słońce, piękna jesień. Nagle podbiegają do nas dwa śmieszne pieski, bawimy się z nimi przez moment. Po chwili podchodzi jakaś pani i pyta:
- Jesteście z Polski?
Patrzymy na siebie z Z. błędnym wzrokiem, i na tę panią też. Widać po nas polskość?! A może spotkała nas czarodziejka?
Jednak widać. Z. ma na sobie koszulkę z napisem po polsku...
- Tak - oświadczamy zgodnie.
Pani uśmiecha się.
- A znacie może taką piosenkarkę ROBERTĘ FLACK?
Uśmiechamy się szeroko, jak moglibyśmy nie znać? Killing Me Softly With His Song!
- ...bo to właśnie są jej pieski...
Gdy wróciliśmy, pytano nas, czy może w Nowym Jorku widzieliśmy kogoś sławnego.
Oczywiście. Nawet z bliska. Nawet dotykaliśmy. Ba, bawiliśmy sie razem!
To były pieski Roberty Flack :-)
 
|
|
Komentarzy:
1
|
|
STAN DUCHA
2011-04-19
|

Zaczynałem od dłuższych wpisów, a teraz proszę - tabloid!
Ale jaki nastrojowy, co? :-)
|
|
Komentarzy:
0
|
|
NAGI KRÓL
2011-04-12
|
Bergman, ach Bergman! Na retrospektywę filmów mistrza z lat 1950/60 w TVP Kultura otrzyłem sobie zęby i... Król jest nagi.
Te filmy w większości nie przetrwały.
Niby filozoficzne, nachalnie symboliczne dramaty, jak "Siódma pieczęć", mówią o tym, że "życie to wyboista droga", a przecież Bergman miał wówczas już czterdzieści lat! Obyczajówki, jak "Letni sen", są pretensjonalne i przegadane. Bronią się tylko liryzm (zawsze dużo morza, to uspokaja) i niektóre epizody komiczne.
Scenka z "Kobiety czekają", gdy pewne małżeństwo zostaje uwięzione w windzie i dzięki temu mąż i żona przypominają sobie, że jednak bardzo się kochają, jest ciagle śmieszna i odświeżająca.
Wypadek w windzie zostaje w pamięci dłużej niż Śmierć, z którą Max von Sydow gra w szachy. Taka Śmierć jest dziś martwa.
Od jutra bedzie mozna obejrzeć słynny "tryptyk wiary". Już się boję...
 
|
|
Komentarzy:
1
|
|
IRENA, ANNIE, LIZ
2011-04-02
|
PANIĄ IRENĘ poznałem i widziałem jeszcze na scenie. We wspomnieniach, jakie ostatnio pojawiły się wszędzie, bodaj nikt nie miał odwagi powiedzieć, że prywatnie wydawała się osobą kompletnie nieciekawą. Nie miała nic do powiedzenia? Nie chciała mówić? Spalała się do ostatka przed publicznością i przed kamerami? Widać to w zachowanych telewizyjnych wywiadach: krótko, konkretnie, a czasem, ku przerażeniu dzinnikarza, wręcz tylko "tak" lub "nie". Rozkwitała dopiero w roli, cudzymi słowami.
ANNIE GIRARDOT nie poznałem, ale widziałem, gdy w 2003 roku na Scenie Prezentacje przedstawiała monodram "Madame Marguerite". Grała ekscentryczną nauczycielkę. Elektryzująco. Zachrypnięty głos wdzierał się w trzewia. Nie znam francuskiego, a zrozumiałem wszystko. To nie był głos. To były dziesiątki głosów i emocji. I ta twarz, rzeźbiona coraz wydatniej przez życie. Piękna twarz młodej femme fatale z "Rocco i jego braci" piękniała przez dziesięciolecia, żłobiona doświadczeniem.
LIZ TAYLOR nie poznałem i nie widziałem. A mam wrażenie, jakbyśmy wypili wspólnie niejednego drinka. Może jeszcze kiedyś? Na gorącym, blaszanym dachu, w towarzystwie tego jasnookiego przystojniaka Newmana? Na razie otworzyli sobie butelkę beze mnie...
  
|
|
Komentarzy:
0
|
|
WIELKI POWRÓT
2011-03-26
|

Witajcie,
to tylko ja, typowy Polak - jeden z ponad 70%, którzy w zeszłym roku nie przeczytali ani jednej książki. Zaśmiewam się, bo właśnie widziałem w telewizji blok kabaretowy. Radocha do potęgi: artyści głupawo przedrzeźniali moją głupotę. Czyż może być coś ciekawszgo?
Za chwilę włączę sobie film, ten, w którym Rewiński mówi do Figury:
- Cycki sobie usmaź!!!
Niech się, kurde, coś dzieje.
|
|
Komentarzy:
3
|
|
MIŁOŚĆ PO MIŁOŚCI
2011-03-20
|
DEREK WALCOTT (karaibski noblista 1992)
Miłość po miłości
Przyjdzie taki czas,
gdy z uniesieniem
siebie powitasz, stojącego
u swego progu, w swoim lustrze
i usmiechniecie się na powitanie
i powiesz, usiądź tu. Jedz.
Pokochasz nieznajomego, swoje byłe ja.
Podaj wino. Podaj chleb. Oddaj serce
swemu nieznanemu, porzuconemu,
sercu, co cię zawsze kochało.
Zdejmuj z półki miłosne listy
fotografie, daremne bileciki,
zedrzyj z lustra swe odbicie.
Siądź. Świętuj własne życie.
(tłum.Paweł Piasecki)

(Lucio Fontana: Czekając)
|
|
Komentarzy:
3
|
|
KSIĘGA - PODUSZKA I OBRAZ WYCHODZĄCY Z RAM
2011-03-15
|
Japonka, kaligrafujaca swą powieść na ciałach kochanków w "Pillow Book" i ekscentryczny osiemnastowieczny malarz, który wykonuje cykl rysunków pewnej angielskiej posiadłości w "Kontrakcie rysownika", mając w nim zagwaratowane erotyczne schadzki z panią domu...
Tych dwoje towarzyszyło mi przez dwa ostatnie wieczory, gdy powróciłem do filmów Petera Greenawaya, jak anemik powraca do jedzenia witamin.
"Pillow Book" to egzotyczny melodramat i zarazem jego pastisz. "Kontrakt..." podziwia angielski wykwint i jednocześnie z niego drwi. Można je oglądać i oglądać, za każdym razem odnajdując co innego. Im więcej wiesz, tym więcej widzisz.
Najnowsze oscarowe produkcje, "Jak zostać królem" i "Czarny łabędź"są przy filmach Greenewaya jak miła jednorazowa przygoda na delegacji w przypadkowych objęciach.
Obraz powinien wychodzić z ram. Greenaway zawsze wychodzi.
 
|
|
Komentarzy:
3
|